|
Trafne inwestycje rzeczowe | Trafne decyzje inwestycyjne
poniedziałek, 02 lutego 2009
Six Sigma narysowana
Dziś będzie krótko. Natknąłem się ostatnio w sieci na ilustrację, dzięki której możesz jednym rzutem oka ogarnąć istotę Six Sigma.
[+] Otwórz w pełnym rozmiarze.
Mnie akurat interesuje to zagadnienie ponieważ osobiście traktuję projekty Six Sigma jako rodzaj projektów inwestycyjnych. (Mamy jakieś nakłady początkowe, dzisiejsze, które skutkować mają przyszłymi korzyściami. Przy czym jutrzejsze korzyści są oczywiście niepewne.) Tymi korzyściami z projektu Six Sigma jest bardziej ustabilizowany (mniej zmienny) proces. W dużym uproszczeniu można tu podać takie przykłady: Wszystkie paczki dostarczone na czas, pogotowie do każdego wypadku mieście w 15 minut, wszystkie wyprodukowane urządzenia pracują bezawaryjnie co najmniej rok. O Six Sigma coś czuję, że będę tu jeszcze pisał...
Diagram został wykonany dla CIO Magazine przez firmę Dynamic Diagrams.
A tak zupełnie na marginesie: Dynamic Diagrams zajmuje się przedstawianiem treści formie graficznej - po angielsku visual explanation. (Czy „komunikowanie wizualne" to dobry polski odpowiednik?) Nie zamieszałem za bardzo? Zastanawiasz się co to jest „przedstawianie treści formie graficznej"? ;) Dynamic Diagrams projektuje obrazki tak jak agencja reklamowa. Ale zwykła agencja reklamowa stawia na bardziej na artyzm, piękno i wolność artystyczną itp. itd. A w komunikowaniu wizualnym obrazek ma wyłącznie jeden cel - zakomunikować konkretną treść, czasem nawet bardzo specjalistyczną. Obrazek pochodzi z broszury „Why Your Ideas Need Visual Explanation" (pdf). Dostępna jest na blogu firmy DD tu.
Czy diagram przybliżył Ci o co chodzi w Six Sigma? (to dla niewtajemniczonych)? albo
sobota, 20 grudnia 2008
Projekty kluczowe czyli czy wszystko złoto co się świeci
Gazeta Wyborcza piórem Konrada Niklewicza alarmuje, że nie są gotowe do realizacji projekty z tak zwanych list kluczowych projektów w programach operacyjnych. I ten artykuł zainspirował mnie na tyle żeby podzielić się poniższymi spostrzeżeniami.
Jak to było czyli „łapanki" na listy kluczowych projektówWyjaśnienia wymaga fakt, że w wielu przypadkach projekty te były wpisywane na listę bardziej na zasadzie łapanki... Tak, łapanki... tak to należy nazwać. Pamiętam, że z uwagą przyglądałem się naborom na listy projektów kluczowych w różnych programach operacyjnych. A było to gdzieś na początku 2006 roku czyli ponad półtora roku temu. Komunikaty przekazywane do zainteresowanych przez instytucje zarządzające/wdrażające programami były mniej więcej takie:
Wybrane pomysły zgodnie z tym co pisze Gazeta Wyborcza miały gwarancje otrzymania dofinansowania poza jakimikolwiek konkursami (oczywiście pod warunkiem przygotowania kompletnej dokumentacji realizacyjnej). Mogłoby się wydawać, że sytuacja wręcz idealna dla wybranych beneficjentów. Zagwarantowano im pieniążki często na podstawie na szybko zrobionych wizualizacji architektonicznych.
Spektakularne to nie to samo co potrzebneProblem w tym, że ciekawe pomysły to nie koniecznie dobre pomysły. Ciekawe pomysły to często pomysły wyłącznie spektakularne. W przypadku inwestycji publicznych ciekawe projekty to nie koniecznie te, które powodują wzrost dobrobytu (lokalnego lub ogólnokrajowego). Jak się przyjrzeć listom projektów kluczowych w różnych programach operacyjnych to można dostrzec (chociażby po tytułach), że to przede wszystkim spektakularne pomysły. Osobiście znam co najmniej jeden projekt z jednej z list kluczowych (nie wymieniony w artykule GW), który najprawdopodobniej zostanie zarzucony. Szczegóły zachowam dla siebie. Powiem tylko, że tytuł był piękny a wizualizacje imponujące. Osobiście nie dziwie się, że w odpowiednim czasie usadowił się na liście kluczowych projektów. Niestety po przechodzeniu do coraz większych szczegółów, kiedy różni uczestnicy projektu musiały podejmować pewne zobowiązania stopniowo okazywało się, że projekt jest wyłącznie błyskotliwy a (społeczne) korzyści nie przekraczają (społecznych) kosztów. Gdyby jednak jakimś cudem powstał zapewne byłby jednym wdzięczniejszych tematów notatek prasowych i reportaży telewizyjnych. No ale co można wybrać jak się wybiera szybko? Co można wybrać jak się wybiera wyłącznie spektakularne pomysły?
Mit dopracowywania pomysłówPrzede wszystkim jest gigantycznym mitem twierdzenie, że wszystkie błyskotliwe pomysły można „dopracować" i doprowadzić do fazy realizacji... To znaczy doprowadzić do fazy realizacji można zawsze (niestety). Ale czy można dopracować? Dopracowywanie to nic innego jak przechodzenie do coraz większych szczegółów. Zarówno w sensie techniczno-architektonicznym ale również ekonomiczno-finansowym. W sensie techniczno-architektonicznym można dopracować praktycznie każdą wcześniejszą wizualizację. Można wykonać później dokładną koncepcję architektoniczną, projekt budowlany potem projekt wykonawczy, uzyskać pozwolenie na budowę a w końcu rozpocząć i ukończyć budowę. Jeżeli jednak chodzi o sens inwestycji czyli uzasadnienie ekonomiczno-finansowe to normalne jest, że wiele idei, przedsięwzięć, inwestycji przestaje być zasadnymi gdy przechodzimy do coraz większych szczegółów. I przecież dzieje się tak zarówno w sektorze prywatnym jak i publicznym. Kiepski (obiektywnie) pomysł na poziomie wstępnego pomysłu pozostaje kiepskim pomysłem po dopracowaniu. To tak jak owoc, który w sklepie prezentował się smakowicie a po obraniu okazuje się kompletnie nie do zjedzenia. Przecież nie jemy kompletnie zgniłych w środku owoców tylko dla tego, że z zewnątrz wyglądały pięknie. I każdy proces inwestycyjny właśnie powinien być tak zorganizowany aby odpowiednio wcześnie identyfikować i eliminować kiepskie pomysły. A nie „dopracowywać" za wszelką cenę do końca. Często jest to trudne ponieważ z długo przygotowywanym przedsięwzięciem zżywamy się emocjonalnie - trudno je zarzucić. To fakt i ja doskonale to rozumiem. Może właśnie dlatego warto pamiętać, że każda inwestycja nie kończy się w momencie przecięcia wstęgi. Trafna inwestycja to przede wszystkim jej późniejsze POZYTYWNE rezultaty. Ciągnięcie dalej nietrafionych pomysłów to głównie koszty. Doprowadzenie kiepskich pomysłów do realizacji to większe koszty (inwestycyjne). Wdrożenie kiepskich pomysłów do eksploatacji to jeszcze większe koszty (eksploatacyjne). W dodatku koszty eksploatacyjne „programowane" są na wiele lat i prawie zawsze są wyższe (istotniejsze) niż koszty inwestycyjne.
Także: Jak uświadomimy sobie w jakich okolicznościach powstawały listy projektów kluczowych to nie powinno dziwić, że część projektów się wykruszy z tych list. Wszystkim inwestorom, menedżerom inwestycji życzę wczesnego identyfikowania kiepskich przedsięwzięć aby zaoszczędzone środki można było spożytkować na inwestycje, z których będziecie mogli być dumni przez lata.
niedziela, 16 listopada 2008
Dlaczego zarządzanie firmą = zarządzanie inwestycjami rzeczowymi?
Firmę można postrzegać na różne sposoby. Można postrzegać firmę jako zespół współpracujących ludzi. Można postrzegać firmę jako zestaw zasobów. Zasobów materialnych jak budynki i urządzenia, zasobów niematerialnych jak wiedza, kompetencje pracowników, posiadane patenty czy też dobre relacje z klientami. Można też postrzegać firmę jako twór typowo prawny (mający swoją osobowość prawną bądź nie mający takiej osobowości). Sposobów spojrzenia na firmę może być właściwie nieskończenie wiele. Każdy sposób patrzenia (z tych wymienionych wyżej i tych niewymienionych) może okazać się przydatny w różnych sytuacjach. A gdyby spojrzeć na zarządzanie firmą jak na zarządzanie inwestycjami rzeczowymi (tej firmy)? Zraz dowiesz się jakie korzyści możesz mieć z takiego patrzenia na firmę. W poprzednim artykuliku (Firma jako „wiązka inwestycji") napisałem, że firma to wiązka inwestycji rzeczowych. Niniejszy artykulik należy traktować po prostu jako rozwinięcie tamtego. Najlepiej będzie jak porównam zarządzanie inwestycjami rzeczowymi z zarządzaniem inwestycjami finansowymi.
Inwestycje finansowe to inwestycje „samoobsługowe"Tak, inwestycje finansowe są w dużej mierze „samoobsługowe". Lokata bankowa - inwestycja „samoobsługowa" Zanosisz lokatę do banku -> kilka lat nic nie robisz -> wypłacasz lokatę z odsetkami.
Kupujesz akcje -> kilka lat nic nie robisz (a może w między czasie dostajesz dywidendy) -> sprzedajesz akcję (daj Boże za więcej niż kupiłeś;). Wiem, wiem... Inwestycje finansowe potrafią posiwić wiele włosów. Niby „samoobsługowe" ale nie zawsze można przestać o nich myśleć. Ich „samoobsługowość" w sensie nicnierobienia też jest nieraz względna. Niejednokrotnie inwestycje finansowe należy monitorować w czasie ich trwania. No i oczywiście podejmować odpowiednie decyzje:
Przyjmijmy więc, że „samoobsługowość" inwestycji finansowych jest względna ale coś takiego istnieje.
Inwestycje rzeczowe to inwestycje wybitnie „obsługowe"Inwestycje rzeczowe z kolei to inwestycje WYBITNIE obsługowe. O ile przy inwestycjach finansowych powyżej opisane nicnierobienie jest przynajmniej teoretycznie możliwe to ja NIE WIDZĘ takiej możliwości przy inwestycjach rzeczowych.
Realizujesz inwestycję rzeczową -> non stop zarządzasz rezultatami tej inwestycji. Ponosisz koszty eksploatacyjne i realizujesz korzyści -> ...do końca jej trwania. Koszty biorą się z codziennej, żmudnej pracy polegającej na zarządzaniu firmą czyli na utrzymaniu machiny firmowej w ruchu. Korzyści (czy to w postaci bezpośrednich wpływów gotówkowych czy to w postaci korzyści pozafinansowych) też nie biorą się same z siebie. Żeby pojawiły się przychody musisz ciągle zarządzać (firmą) to znaczy przygotowywać oferty, ciągle nowe kampanie reklamowe, zdobywać klientów... Proste... środek trwały (lub inny produkt inwestowania) to NIE samoczynna drukarka banknotów. To NIE perpetum mobile, które nie wymaga doglądania...
Zarządzanie = zarządzanie inwestycjami (czyli „uczenie się" firmy) Zakładając korzyści z inwestycji zakładałeś(aś), że te korzyści zrealizują się w ramach codziennego zarządzania firmą. Zakładając przyszłe koszty eksploatacyjne zakładałeś(aś), że te koszty będą rodziły się w ramach codziennego zarządzania firmą.
Czy bieżące decyzje, które musisz podjąć dziś są po twojej myśli? Jeżeli tak to najprawdopodobniej masz do czynienia z trafnymi inwestycjami. Jeżeli nie to zawsze przyszła analiza przedinwestycyjna może być trafniejsza... To okazja do nauki (i dobrze byłoby żeby te nauki były coraz tańsze). Bo to, że takie analizy będziesz robił(a) nie ulega żadnej wątpliwości.
Czy rozumiesz już dlaczego zarządzanie firmą równa się zarządzaniu wszystkimi inwestycjami rzeczowymi tej firmy? Komentarze mile widziane...
wtorek, 11 listopada 2008
Firma jako „wiązka inwestycji”
Firmę można analizować jako wiązkę inwestycji. Albo pojedynczą inwestycję jako część tej wiązki. Co to znaczy?
Różne przedsięwzięcia w jednej firmie (organizacji)
Cykl życia jednych przedsięwzięć jest długi (Projekt A). Być może są to jakieś przedsięwzięcia kluczowe.
Firma (organizacja) jako wiązka przedsięwzięć
Jakby złączyć te projekty inwestycyjne to otrzymalibyśmy całkowity obraz przepływów gotówkowych firmy.
Nawet jak wydaje się to pewną idealizacją to właśnie taką wskazówką należy się kierować w procesie analitycznym.
poniedziałek, 10 listopada 2008
Co to jest inwestycja?
Skoro blog traktuje o inwestycjach rzeczowych to warto może byłoby napisać co to jest inwestycja w ogóle. Proszę... Oto ono:
Bibliografia:
piątek, 07 listopada 2008
Pijakowozy – jeden dobry pomysł i jeden zaginiony czynnik
1. Pijakowóz – środek (w założeniach) adekwatny do problemuGazeta.pl doniosła, że straż miejska w Łodzi zakupiła dwa pijakowozy. Nazwa „pijakowóz” trafna i dość barwna (gratulacje dla twórcy terminu), problem nieprzyjemny ale cóż... Życie codzienne to nie tylko bankiety, kultura i sztuka. Życie codzienne to różne problemy, z którymi musimy sobie skutecznie dawać radę.
Pijakowóz to samochód przystosowany do transportu osób, którym nogi odmówiły posłuszeństwa po spożyciu większej ilości alkoholu. Kilka cech pijakowozu: łatwość mycia, antypoślizgowa podłoga, dobra wentylacja wnętrza.
Takie mniej więcej uzasadnienie przyświecało zapewne decydentowi bądź decydentom.
2. Inwestycja zrealizowana – problem wyszedł inną dziurąNiestety decyzja okazała się nietrafna (choć nie beznadziejna). Wkrótce wyszło, że aby system działał potrzebne są dodatkowe rozwiązania organizacyjne o czym również donosi gazeta.pl.
3. Czego zabrakło? – czyli analiza procesuPodczas analizy inwestycji umknął co najmniej jeden kluczowy czynnik – wąskie gardło przy przyjęciu „klientów” do izby... tzn. do MOPiTU.
To akurat zapewne kwestie do rozwiązania tym bardziej, że izba... tj. MOPiTU i straż miejska z pijakowozami są obie miejskimi instytucjami. (A przypominam, że z artykułu wynika, że to w MOPiTU jest wąskie gardło).
4. Kto płaci a kto korzysta - czyli analiza kosztów i korzyściNa tym przykładzie chcę jeszcze zwrócić uwagę na aspekt instytucjonalny.
środa, 12 marca 2008
Co to jest inwestycja rzeczowa?
Najprościej można powiedzieć, że inwestycja rzeczowa to każda inwestycja, która nie jest inwestycją finansową.
niedziela, 25 listopada 2007
Studium wykonalności - kilka definicji według różnych instytucji
Studium wg UNIDOUNIDO (Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju Przemysłowego) w swoich działaniach wykorzystuje kilkusetstronicowy, dość dobrze opracowany poradnik. Polskie tłumaczenie tego poradnika posługuje się nieco dziwaczną zbitką 'Studium feasibility'. Chodzi oczywiście o studium wykonalności. Ale dlaczego tłumacz nie zdecydował się przetłumaczyć słowa 'feasibility' to juz jego tajemnica. Przecież dokładnym polskim tłumaczeniem słowa 'feasibility' jest właśnie 'wykonalność'.
"Poradnik Przygotowania Przemysłowych Studiów Feasibility"
Cały poradnik w polskim tłumaczeniu jest bezpłatnie dostępny on-line na stronie polskiego biura UNIDO.
Studium wg Komisji EuropejskiejW Unii Europejskiej, jednym z najczęściej przywoływanych i najbardziej podstawowych opracowań pomocnych przy przygotowaniu projektów jest przewodnik pt. "Analiza kosztów i korzyści projektów inwestycyjnych".
"Analiza kosztów i korzyści projektów inwestycyjnych: Przewodnik"
Polskie tłumaczenie przewodnika dostępne jest między innymi na jednej z podstron internetowych serwisu www.funduszestrukturalne.gov.pl.
W oryginalnej wersji przewodnika definicja studium wykonalności brzmi następująco:
"Guide to cost-benefit analysis Structural of investment projects"
Przewodnik ten został wydany w 2002 roku. Angielskiej wersji językowej przewodnika najlepiej szukać u źródła czyli na stronach Komisji Europejskiej. Link do odpowiedniej strony jest tutaj.
Powyższy przewodnik z 2002 jest nową wersją wcześniejszego podręcznika, który opublikowany był w roku 1997. Nieraz może być przydatne porównanie obu opracowań. Podręcznik z 1997 nie zawiera wprost definicji studium wykonalności chociaż to określenie się w treści przewija. Zawiera za to definicję pojęcia ‘analiza kosztów i korzyści' (cost-benefit analysis), które występuje tam praktycznie jako synonim ‘studium wykonalności'.
"Guide to Cost-Benefit Analysis of Major Projects W tłumaczeniu:
Angielska wersja językowa tego przewodnika dostępna jest również na stronie Komisji Europejskiej. Odpowiedni link jest tutaj.
|
Ostatnie wpisy
Zakładki:
|